24 listopada 2017

roczek Julki


Chociaż od pierwszych urodzin JJ'a już trochę minęło, powietrze już dawno uszło z baloników, a urodzinowa sukienka jest już za mała, to ja nadal chciałabym Wam pokazać kilka migawek z tamtego wydarzenia. Do urodzin Jęczybuły podeszłam bardzo ambitnie. Oczywiście wiadomo, ona guzik z tego zapamięta, po niej to wszystko spłynęło jak woda po kaczce. Co gorsza bałam się, że rozryczy się na widok setki nadmuchanych balonów, bo była w fazie balonowego strachu - ale udało się jakoś tego uniknąć. No ale musiało być ambitnie.


Dlaczego? Powodów złożyło się kilka. Pierwszy najważniejszy: "Bo tak!". Hahaha, nie od dziś wiadomo, że jestem paskudną perfekcjonistką, że wszystko musi być u mnie na tip top. Po drugie, bo chciałam też ucieszyć dziecko w sobie. Uwielbiam kolorowe przyjęcia urodzinowe. Moje urodzinowe wspomnienia są raczej marne… W czasie mojego blisko 30 letniego życia pamiętam dwa super urodziny z dzieciństwa i jedne cudowne z wieku "dorosłego" - ale spoko, w styczniu już sobie to odbiję!


Przyjęcie zorganizowałam u mojej mamy w domu, bo nasze skromne m nie pomieściłoby wszystkich, a i bez windy uniemożliwiało dostęp prababciom. Całość planowałam już jakiś miesiąc wstecz kupując kolorowe dodatki. Chociaż jestem miłośniczką leśnych tematów to postawiłam na szalone kolory. Moja babcia powiedziała z radością, że czuła się jak na kinder balu z prawdziwego zdarzenia.


Powiem Wam w sekrecie, że jak na perfekcjonistkę przystało, po pierwszych ustawieniach całości, z bólem stwierdziłam, że wyszło mi wszystko do pipla. Nawet mama i Piotrek przytaknęli. Nic się nie trzymało, że tak powiem kupy… Dobrze, że przezornie zaczęłam ustawianie dwa dni wcześniej, a nie w dniu przyjęcia. Miałam więc czas by ustawić wszystko jak chciałam.


Julka jako ciężki alergik niestety nie miała swojego tortu, ale i tak razem zdmuchnęliśmy symboliczną świeczkę. Poza tym na stole zagościły głównie same słodkości przygotowane przez babcie jubilatki. Była jeszcze pyszna lemoniada w kolorowych kaligrafowanych kubeczkach. Była też tona prezentów i najlepsza rzecz świata - darcie papieru pakowego na małe strzepy.


Ostatnią rzeczą o jakiej chce Wam wspomnieć to pomysł na długoletni prezent jaki wymyśliłam dla Julki. Chcę co roku drukować jej trochę zdjęć, takich dużych na pro papierze i chować je do specjalnego pudełka. Z tyłu tych zdjęć goście urodzinowi - rodzina, a później koleżanki i koledzy będą wypisywać jej życzenia. Na 18 urodziny dam jej takie pudełeczko, pełne specjalnych wspomnień i wzruszy :) Mam nadzieję, że jej się to spodoba.


I to by było na tyle. Zostawiam Was z pysznym tortem urodzinowym, w którym JJ zatopiła swoje paluchy :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram